Odra Tower, czyli jak umiera przyszłość


Autor: reinvestment.pl
Gdy w 2007 roku ogłoszono projekt budowy wieżowca Odra Tower miał on być najwyższym, do czasu pojawienia się Sky Tower, budynkiem we Wrocławiu: 130 m wysokości, około 150 apartamentów i bardzo wielkomiejski wygląd. Budziło to kontrowersje, ponieważ miał on powstać przy ulicy Generała Sikorskiego: tuż przy placu Jana Pawła II, w samym centrum miasta. Nie będziemy skupiać się dzisiaj na problemie towarzystwa architektury klasycznej i nowoczesnej: ten temat został dogłębnie poruszony we wcześniejszych tekstach. Dzisiaj zastanowimy się nad zagadnieniem praktycznym: czy warto tworzyć coś, co teoretycznie zupełnie nie pasuje do okolicy. 
Ale powoli: czas mijał, a międzynarodowy kryzys finansowy zbierał swoje żniwo. Fundamenty zostały zakopane. O planach budowy przypominał jedynie baner reklamowy umieszczony na ogrodzeniu przeznaczonej pod zabudowę działki. Sytuacja zmieniła się na początku 2010 roku: wtedy to dobrze znany we Wrocławiu deweloper GANT zakupił za niecałe 7 mln zł udziały w spółce Odra Tower. Nastąpiły jednak pewne drobne zmiany w projekcie: budynek został zmniejszony, pozbawiony charakterystycznej wysokiej wieży i przystosowany do krajowych warunków: mieszkania mniejsze, o niższym standardzie. Podobno mają być również tańsze. Po pierwotnym projekcie zostało tylko koncepcyjne wideo, które można obejrzeć tutaj:
Jak w rzeczywistości ma wyglądać Odra Tower najlepiej opisać wizualizacjami: pochodzą z oficjalnej strony dewelopera.

Ładne? Brzydkie? Jak głosi jeden z komentarzy internautów: „wygląda jak kupa„. Osobiście nie jestem zwolennikiem aż tak radykalnych opinii, jednakże pierwotna propozycja była o wiele ciekawsza. Oczywiście, to co powstanie również będzie wybijać się ponad poziom: 61 metrów wysokości, lokale usługowe na parterze: delikatesy, bank, klub fitness, sala eventowa, kawiarnie i restauracje. Wszystko z pięknym widokiem na nadodrzański bulwar. 
Można powiedzieć, że wszystko to stało się zgodnie z myślą wielu internautów, zapewne Wrocławian. Zarówno pierwotna Odra Tower, jak i Sky Tower krytykowane są za to, że nie pasują do innych budynków, tworzą całkowicie odmienną tkankę wrocławskiej architektury. Stoją samotnie pośród naszego lokalnego szarego życia. Zgoda: może i wieżowiec Czarneckiego wyrasta samotnie w miejskiej panoramie, ale czy to powód żeby go nie budować? Czy w imię niezakłócania aktualnego stanu miasta nie powinniśmy próbować niczego nowego? Jeżeli chcemy dokonać radykalnej zmiany, i nie chodzi tu tylko o architekturę: to odnosi się do wielu życiowych sytuacji, nie warto martwić się, że nasze pierwsze dzieło będzie jedynym i niepowtarzalnym wyjątkiem. Z początku z pewnością tak, jednak problem tkwi w tym, aby raz rozpoczęty projekt kontynuować. Do pierwszego wieżowca dołączy drugi, do niego trzeci i tak dalej. Aż w końcu zapomnimy, że kiedyś było inaczej.

Póki co cieszmy się tym co powstanie: mowa nie tylko o samym budynku, ale również nadodrzańskim bulwarze koło niego – o zagospodarowaniu rzek w miastach już niedługo. Jeżeli ktoś jest zainteresowany, polecam ofertę mieszkań: praca wre, jak widać na załączonym obrazku.

Zdjęcie z portalu urbanity.pl

A może jednak uważacie, że nie ma co się pchać w nową architekturę? Albo wieżowce to nowotwór na miejskiej tkance? Czekam na Wasze opinie!

Wrocław, 9/11


Dwadzieścia sześć procent Amerykanów zapytanych o wydarzenia z 11 września 2001 roku odpowiada, iż był to jedynie pretekst do ataku na bogate w ropę kraje bliskiego wschodu. Gdyby zapytać Wrocławia o epokę, w której powstał wieżowiec pod adresem Rynek 9/11 jeszcze więcej z nich zapewne odpowiedziałoby krótko: „twarda komuna”. O ile dla miłośników teorii spiskowych nie mam jasnej odpowiedzi, o tyle Wrocławianom mogę z czystym sumieniem powiedzieć: Nie.

W 1928 roku władze Breslau ogłosiły konkurs na budowę nowej siedziby Miejskiej Kasy Oszczędności pod adresem Der Ring 9-11 / Blücherplatz 1. Do konkursu zaproszono czołowych architektów z Wrocławia i Berlina: w założeniu powstać miał modernistyczny wysokościowiec. Był to ukłon w stronę Maxa Berga (szerzej o jego ideach przeczytacie tutaj), przewodniczącego jury. Zwyciężył projekt Heinricha Rumpa: 10 kondygnacji patrząc od strony Ratusza, 7 od  Placu Solnego, prosta bryła z prawie jednakowymi oknami. Teoretycznie projekt ten ma się do otoczenia jak pięść do nosa, jednak jury zdecydowało się przyznać mu szczególnie wysoką ocenę za właściwe wpisanie się w historyczną fasadę Rynku. Czy właściwie? Wydaje się, że mieszkańcy Wrocławia lat ’30 byli dużo bardziej liberalni pod tym względem niż dzisiejsi. Nie tęsknili oni jak my za klasycznymi, kolorowymi kamieniczkami, ponieważ mieli je na co dzień. Pociągały ich nowoczesne kształty, wieżowce coraz częściej pojawiające się w   opowieściach zza oceanu.


Zdjęcia z budowy.

Siedziba Banku Zachodniego zasługuje na uwagę również ze względu na małe szczegóły: szczególnie interesująca jest interpretacja herbu miejskiego umieszczona po prawej stronie od wejścia głównego. Herb rozbity jest na pięć pól umieszczonych w pionie: pod nimi znajduje się data powstania budynku oraz sygnatura architekta. Portal wejściowy otoczony jest stylizowanymi na egipskie malowidłami: opowiadają one o tym jak ciężko zdobyć pieniądze i je utrzymać. Jako akcent współczesny należy wymienić wizerunek krasnala wybierającego pieniądze z bankomatu umieszczonego na lewo od ludzkiego wejścia.

Portal wejściowy wraz z przybliżeniem.

Herb.

W budynku znajduje się chyba jedyna zachowana i działająca do dzisiaj w mieście winda typu paternoster: jest to niezwykle ciekawa konstrukcja. Otwarte i połączone ze sobą kabiny stale się przemieszczają przewożąc ludzi, którzy wchodzą do nich w ruchu. Niestety, mimo niewielkich prędkości (0,3-0,45 metra na sekundę przy 2,5 m/s w dzisiejszych windach w tego typu budynkach) paternoster zasłynął dużą wypadkowością, stąd dzisiaj budowa tego typu wind jest zakazana. Ten w budynku BZ WBK działa, nie jest jednak powszechnie dostępny.

Miłośników kryminałów zainteresuje zapewne fakt, iż budynek występuje w książkach Marka Krajewskiego oraz znajduje się na oficjalnej trasie Śladami Eberharda Mocka.

Czy modernistyczny budynek na rogu Wrocławskiego Rynku to rak na jego żywej tkance, czy też może symbol wielkomiejskich ambicji jego mieszkańców i charakterystyczny element wyróżniający go z całego potoku innych średniowiecznych placów miejskich? A może pytanie sięga o wiele głębiej: czy dla oryginalności i architektonicznego ryzyka warto poświęcać przestrzeń tak ważną jak starówka? Pytania te są niezwykle skomplikowane i nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi: zawsze znajdzie się rzesza ludzi nawołująca do budowy jedynie klasycznych miejskich kamieniczek, stojąca w opozycji do urbanistycznych liberałów szukających stale nowych wyzwań w miejskiej przestrzeni. Kogo powinniśmy słuchać? Nad tym powinniśmy zastanowić się wszyscy: w końcu ta przestrzeń jest publiczna. Należy do nas.

Bank w wersji mini.

Więc jak, eksperymentować czy jednak zostać przy uroczych kamieniczkach?

Zdjęcia ze źródeł własnych oraz z placu budowy, udostępniane w zbiorach Muzeum Architektury.

NOWY Nowy Targ


Wrocławska starówka kryje trzy historyczne place handlowe. Najbardziej znanym jest oczywiście rynek: serce miasta, jedna z największych atrakcji turystycznych. Drugie miejsce na liście znanych i kochanych zajmuje Plac Solny: już na początku XX wieku pojawiały się propozycje, aby nazwać go kwiatowym. Jest on podobnie jak rynek w całości wyremontowany i zawsze gości w przewodnikach turystycznych po stolicy Dolnego Śląska. Trzeci plac to prawdziwe brzydkie kaczątko: omijany szerokim łukiem przez Wrocławian, całkowicie nieznany przez turystów Nowy Targ. Czy trwający właśnie generalny remont przemieni go w pięknego łabędzia?
Nowy Targ przed wojną.
Kiedyś Nowy Targ stanowił integralną cześć starego miasta. Klasyczne kamienice tworzyły ściany, zaś na środku straszył demoniczny pomnik Neptuna, jeden z bardziej rozpoznawalnych wtedy symboli Breslau. Niestety, sytuację zmieniła II Wojna Światowa, w czasie której zabudowa została niemal doszczętnie zrównana z ziemią. Przetrwał jedynie sporych rozmiarów budynek administracyjny, obecnie jeden z oddziałów Urzędu Miasta oraz podziemny bunkier, wykorzystywany później m.in. jako klub muzyczny. Po przejęciu władzy przez Polaków na placu rozgościło się targowisko, zlikwidowane w 1963 roku.  W tym czasie trwała budowa budynków stojących do dzisiaj dookoła NT.
Współczesna ocena powojennej zabudowy jest zdecydowanie negatywna. Komentarze pod artykułami dotyczącymi placu generalnie proponują zrównanie wszystkie z ziemią i powrót do stanu sprzed wojny. Jakkolwiek rozwiązanie to ma wiele zalet, przykrywa je jedna wielka wada: jest koszmarnie kosztowne. Dlatego architekci i urbaniści gorączkowo myślą jak to co dzisiaj jest wadą przekuć w zaletę. Najdoskonalsze chyba analizy przygotowało Towarzystwo Upiekszania Miasta Wrocławia. Dzisiaj dyskusje stają się coraz głośniejsze, ponieważ plac jest w trakcie przebudowy. 
Nowy Targ przed remontem.

Przedwojenna fontanna z Neptunem

Oprócz będącego kluczowym punktem całej inwestycji podziemnego parkingu na 331 samochodów na placu powstaną:  targowisko, stoisko gastronomiczne oraz rekonstrukcja fontanny Neptuna. Oprócz tego w podziemiach planowana jest mała sala kinowa, albo koncertowa. Cały projekt utrzymany jest w duchu wielkomiejskiego modernizmu. Oczywiście, budzi to ogromne kontrowersje: innym przykładem wrocławskiego modernizm jest przedwojenny biurowiec na rogu Rynku i Placu Solnego, przez większość mieszkańców komentowany słowami „powinni wyburzyć ten komunistyczny koszmarek”. Ale o nim szerzej w bliskiej przyszłości. Co mówi się o nowym Nowym Targu?

Autor: pracownia architektoniczna Roman Rutkowski.














„Wyjatkowo brzydki, wygląda jak tramwajowa stacja przesiadkowa na Grunwaldzkim. Dlaczego nie ma zadnego stylistycznego odniesienia do sąsiednich starych kamienic ?”, „Niech to miejsce chodź w procencie przypomni piękny przedwojenny plac , który był propagowany na widokówkach !!” (pisownia oryginalna), „Projektanci zaplanowali…a niech ich diabli wezmą…, tu nie ma kszty elegancji, ciepła, estetyki. Kolejny obiekt zaprojektowano we Wrocławiu na czarno-szaro-buro. Ileż to już ulic, placów „deptaków”, skwerów, obiektów zbudowano w naszym uroczym mieści w takiej właśnie „stylistyce”…, a brud jak lubi takie klimaty!!! Panowie projektanci, urzędasy wszelkiej maści – po szarość, po szarość, po szarość… idziemy.”

To tylko część komentarzy ze strony Gazety Wrocławskiej, ta bardziej merytoryczna część. Fakt faktem, projekt jest bardzo chwalony w środowisku architektów. Tak więc czy to Wrocławianie nie mają wyczucia stylu i gustu artystycznego, czy może specjaliści żyją w innym świecie? Czy przebudowując przestrzeń miejską powinniśmy kierować się opinią tych, którzy będą w niej żyli, czy tych uważanych za autorytety w tej dziedzinie?
Remont ma się zakończyć około roku 2013: niestety, nie dotyczy to otaczających plac budynków. Pewnym pozytywem jest fakt, iż na pewno łatwiej będzie je dopasować stylistycznie do nowego wyglądu placu.
A co Wy sądzicie na temat nowej, wielkomiejskiej architektury? Ciekawy eksperyment, czy może lepiej zrównać wszystko z ziemią i odbudować kamienice?

PS. Miłośnikom wrocławskich podziemi polecam relacje z wizyty w bunkrze pod NT.

Co się stało z wrocławskim supertramwajem?


Zdjęcie z galerii Protramu
Specyficzny remont wykonany przez wrocławski Protram dla krakowskiego MPK (chodzi o stworzenie nowego, najdłuższego tramwaju w Polsce) obudził demony przyszłości. Szczególnie zafascynowała mnie lawina oskarżeń rzucanych w kierunku aktualnych władz miasta, które rzekomo specjalnie wybierają droższą ofertę Skody, podkopując dołki pod naszą własną firmą która dysponuje podobnej klasy tramwajem. Ten nasz tramwaj to Protram 206, który po raz pierwszy w ogólnomiejskiej świadomości zagościł w 2009 roku (chociaż na specjalistycznych forach pojawiał się już w 2007), wzbudzając ogólną sensację i nerwowe oczekiwanie na moment gdy pierwszy egzemplarz wyjedzie na szyny. Od tamtej pory minęły już prawie trzy lata, a dalej go nie widać. Czemu tak się dzieje?
Dane technicznie,
 pierwotnie podlinkowane na WFK.
Na początek nieco informacji teoretycznych: w założeniu tramwaj jest w 70% niskopodłogowy, posiada więcej miejsc siedzących niż jednokierunkowa Skoda 16T (84 do 69), ale o wiele mniej miejsc stojących (120:210). Jego koszt wynosi 4,5-6 mln złotych, co w porównaniu z 10 mln za Skodę zdaje się być dobrą ofertą. Problemem jest co innego: mimo iż widnieje on w ofercie na oficjalnej stronie firmy, do dziś nie opuścił on szkicownika. Aby powstał pierwszy prototyp potrzebne jest ok. 12 mln zł: Protramu nie stać aby samemu sfinansować jego budowę, a miasto nie jest skłonne ryzykować i inwestować pieniądze w ciemno. Inną sprawą jest moc przeróbcza ich fabryk: wedle obliczeń na podstawie dzisiejszej produkcji, firma byłaby w stanie wyprodukować ok. 8 sztuk rocznie. Aby zwiększyć tę ilość należałoby wybudować nowe fabryki i zatrudnić nowych pracowników, a na to firma na razie nie ma pieniędzy. Dla tak dużego organizmu miejskiego jak Wrocław, szczególnie jeśli mówimy o obsłudze Tramwaju Plus, to tempo byłoby zdecydowanie zbyt wolne. Obecnie przedstawiciele Protramu jeżdżą po kraju ze swoją ofertą próbując zainteresować nią operatora ogłaszającego mniejszy przetarg, który firma byłaby w stanie zrealizować.
Czy doczekamy chwili gdy mityczny wrocławski niskacz wyjedzie na nasze tory? Być może gdy kryzys mocniej uderzy do naszych drzwi, a UE przestanie tak hojnie dofinansowywać nasze przetargi Wrocław zdecyduje się na sfinansowanie i zamówienie nowego taboru w dopuszczalnej przez fabrykę ilości. Pytanie jednak, czy oszczędności nie wymuszą dalszych zmian: to co widzimy na wizualizacjach może bardzo różnić się od rzeczywistości. Warto o tym pamiętać za każdym razem gdy krytykujemy Skody zarzucając miastu brak lokalnego patriotyzmu.

Ach, te Mosty


Niedzielny poranek, pewnie jeszcze ziewacie. W takim razie chciałbym zaoferować wam coś, czego się nie spodziewacie: wycieczkę po najpiękniejszych, oczywiście tylko moim zdaniem, mostach świata. Tak więc zapraszam do zrobienia sobie kawy, ewentualnie złapania pobliskiej tabliczki czekolady i wyruszenia w krótką, ale jakże przyjemną wycieczkę. Kolejność przypadkowa.
Most BANPO
Oto przykładowa odpowiedź na pytanie „co takiego jest w Korei Południowej, czego nie ma u nas”. Wznoszący się nad rzeką Han kolos łączy dwie części Seulu: miasta stołecznego. Budowla ukończona w 1982 roku znalazła swoje miejsce w Wielkiej Księdze Rekordów Guinessa jako Najdłuższy Most-Fontanna. Z notatnika statystyka: ma 1 140 metrów długości, a w ciągu minuty przerzuca 190 mln ton wody. Całkiem sporo. Jeżeli kogoś interesuje oficjalna nazwa, proszę bardzo: 달빛무지개 분수.

Most KHAJU


Zbudowany około 1650 roku w Isfahanie, na ruinach starej przeprawy na rzece Zayandeh uznawany jest za największe osiągnięcie perskiej sztuki budowania mostów. Dwadzieścia trzy łuki gwarantują długość 105 i szerokość 14 metrów. Ciekawym jest fakt, iż pełnił on wiele ról: oprócz łączenia obu brzegów był głównym miejscem spotkań w mieście. Ponadto posiada on specjalny system zamykanych bram wodnych, dzięki któremu spełnia on funkcje irygacyjne. Ot, ciekawostka funkcjonalna. 

Most GOLDEN GATE


Najsłynniejszy w całym dzisiejszym zestawieniu, most z San Francisco – jeden z jego najbardziej rozpoznawalnych symboli. Otwarty w 1937 roku jest jednym z najważniejszych węzłów komunikacyjnych na zachodnim wybrzeżu USA.Obecnie planowane jest jego gruntowne wzmocnienie na wypadek trzęsienia ziemi: całkowity koszt wynosi w kosztorysie około 220 mln Dolarów, jednak podobno ma to wydłużyć żywotność przeprawy o 200 lat. Oprócz odgrywania niebagatelnej roli w amerykańskiej kulturze słynie on z dosyć smutnego rekordu: z Mostu Samobójców skoczyło do tej pory ponad 2000 osób, przy czym zamierzony cel osiągnęło ok. 3/4 z nich.

Most HELIX


Najnowszy w naszym zestawieniu, otwarty w 2010 roku w Singapurze nad rzeką Singapur. Jest to przeprawa dla pieszych, równocześnie funkcjonuje jako galeria sztuki, w której wystawiane są rysunki dzieci. Oryginalny kształt nie jest przypadkowy: inspiracją była budowa kwasu deoksyrybonukleinowego, zwanego powszechnie jako DNA. Benedyktyński mnich dodałby, że mierzy on 280 metrów długości, a zaprojektowany został w większości przez Australijskich architektów.

Most ORESUND


Na koniec z pewnością najoryginalniejszy most dzisiaj: Oresund łączący Kopenhagę, stolicę Danii z Malmö. Wbrew pozorom nie budowali go polscy fachowcy: to, co widać na zdjęciu to wjazd do tunelu, którego koniec znajduje się na suchym lądzie. To ciekawe rozwiązanie zastosowano, aby umożliwić bezproblemowy ruch statków. Otwarty w 2000 roku jest najdłuższym mostem łączącym dwa państwa, a przyjemność przejażdżki po nim kosztuje 35 euro. Alternatywą jest podróż pociągiem, która na pewno jest zdecydowanie tańsza. Czemu tak drogo? Ano dlatego, że koszt przeprawy wyniósł ponad 20 miliardów złotych. Na szczęście dla Skandynawów inwestycja ma się zwrócić i zacząć na siebie zarabiać. Wedle szacunków nastąpi to już w 2035 roku.

Wrocławska komunikacja miejska – dziś, jutro, pojutrze?


Wrocław, stolica województwa dolnośląskiego, jednocześnie jeden z najbogatszych powiatów w tym województwie. Miasto, w którym łączy się historia Niemiec, Czech i Polski. Piękny rynek, wspaniałe zabytki będące świadectwem zamożności tego miasta w wiekach wcześniejszych. Obecnie zaś urząd miasta propaguje nowoczesność i kreatywność. Piękna idea, jednak musi zostać poparta dowodami. Osobiście jako student chciałbym także, by moje ukochane miasto rozwijało się jak najszybciej, bym mógł w przyszłości znaleźć w nim pracę. ( Studentów we Wrocławiu jest około 150 000 – dane GUS, 2010)
Obecnie Wrocław przeżywa nieustanny, głęboki rozwój infrastruktury. Przeglądając sterty wypowiedzi na temat jej nieudolnego przeprowadzania, postanowiłem skondensować fakty, by rozwiać niektóre mity wokół wrocławskiej komunikacji.

Nikt tej firmy nie lubi… 🙂

Dzisiaj:


1. Drogi


Od 1997 roku mamy do czynienia z nieustannymi remontami dróg. Nie zawsze te remonty były udane, zarówno już w fazie zagospodarowania przestrzennego, jak i w realizacji. Dobrymi przykładami mogą być ulica Grabiszyńska, gdzie długi remont zaowocował kosmetycznymi zmianami ( patrząc na przepustowość ulicy) oraz ulica Strzegomska ( odcinek od Nowego Dworu) gdzie wydzielono bus-pasy, lecz bez torowisk.    Za kilka lat czekają nas tam kolejne utrudnienia i co najważniejsze, spore wydatki z kasy miejskiej. Stan wrocławskich dróg jest dość oczywisty: są to w większości drogi stare, o niskiej przepustowości. Jeśli Wrocław ma się rozwijać w sposób dynamiczny, potrzebne są radykalne posunięcia, jak choćby promyk nadziei, czyli AOW.

2. Tabor


Wrocław przez ostatnie lata wydał około 2 mld złotych na nowe wagony i autobusy. Zacnie się nam zrobiło, jednak wciąż czujemy niedosyt. KM jest zbyt wolna, ograniczają ją wąskie drogi, brak wydzielonych torowisk i pasów, brak systemu ITS który usprawniłby poruszanie się taboru w centrum.


Jutro:


Słyszymy o planach metra, słyszymy o prywatyzacji MPK. Jednak czy to wszystko jest rzeczywiście niezbędne? Postanowiłem wysunąć kilka wniosków, które są szczególnie mocno rekomendowane jako kroki ku rozwojowi KM.


– System ITS. Wspomniany wcześniej, w zamierzeniu pozwala taborowi na trafienie w „zieloną falę” świateł na skrzyżowaniach. Pozwoli to przyspieszyć, a więc także zachęcić wrocławian do korzystania z komunikacji.

-. Komunikacja aglomeracyjna. Pociągi muszą współgrać z autobusami i tramwajami. Potrzebne są węzły komunikacyjne, takie jak Nadodrze.

Rozwój sieci tramwajowej lub zwiększenie częstotliwości linii dowozowych. Blisko 1/3 Wrocławia cierpi ze względu na słabe możliwości dojazdu do centrum. Warto rozbudować linie tramwajowe w kierunku Kozanowa, Psiego Pola, czy chyba najbardziej poszkodowanego Nowego Dworu. Przydałyby się także linie dowozowe z okolic podmiejskich i na granicy miasta, gdzie obecnie znajdują się sypialnie naszego miasta.

Najważniejsze: zwiększenie przepustowości i prędkości komunikacji miejskiej. Obecnie większość z nas nie porusza się nią właśnie dlatego, że samochodem jest szybciej. Więcej miejsca dla autobusów, znacznie więcej miejsca dla taboru szynowego.

Mówimy nie idiotycznym pomysłom w stylu metro. Mówimy tak pomysłom typu S-bahn. Czy miasto stać na drążenie kilkunastu kilometrów  tuneli pod Odrą? Za kosmiczną cenę kilku miliardów złotych? Według mnie, nie. Zamiast tego proponuję wykorzystanie każdej wolnej powierzchni w celu wybudowania naziemnej szybkiej kolei miejskiej, po której mogłyby kursować także nasze tramwaje. Niestety tego typu plany są bardzo, ale to bardzo ekstrawaganckie, ponieważ ich trasa wiodła by np. nad fosą miejską.

Jednak nie uciekniemy od pomysłu SKM. Jeśli Wrocław osiągnie w ciągu najbliższych dziesięciu lat milion mieszkańców, będziemy w wielkim kłopocie. Obecnie buduje się drogi dla tranzytu, co jest b. dobrym posunięciem, lecz powinno zostać zrealizowane już gdzieś w okolicach roku 2000. Na kolejne lata życzyłbym sobie i wam, by zaczęto przekształcać serce Wrocławia, tak by można było wsiąść na Nowym Dworze do tramwaju i po 30 minutach znaleźć się na Rondzie Reagana. Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji.

PS: Dla zacietrzewionych i zaciekawionych polecam: www.km.wroclaw.pl

Dworzec Nadodrze


Nie warto spędzać całego życia w ciemnych, zadymionych salach patrząc jak wysilają się inni. Dlatego chciałbym pokazać Wam kilka, moim zdaniem, ciekawych miejsc do których warto zajrzeć. Nie wszystkie ładnie pachną, niektóre nie należą do najbezpieczniejszych: wszystkie mają w sobie „to coś”. Zapraszam więc na pierwszą stację naszej podróży. Przy czym nie polecam jej wieczorami.
Dworzec Nadodrze został oddany do użytku w 1868 roku. Wyszedł spod sprawnej ręki Wilhelma Grapowa, odpowiedzialnego również za projekt Dworca Głównego. O zarządzanie nim boje toczyło wiele konsorcjów: ostatecznie wygrały Koleje Opolsko-Tarnogórskie, czego efektem było stałe połączenie z Oleśnicą. 
Wejście Frontowe
Wbrew swemu aktualnemu wyglądowi dworzec przeszedł renowację: rozpoczęła się ona w roku 1912, zakończyła po I Wojnie Światowej. II Wojnę przetrwał prawie bez urazów: jako pierwszy zaczął obsługiwać kolejowe połączenia ze wchodem, do niego prowadziła pierwsza powojenna linia tramwajowa. 
Widok na peron. Z podziemnego przejścia.
Dzisiaj z dworca można dojechać eleganckim szynobusem (uroczo kontrastuje z okolicą) do Trzebnicy.  Albo do Warszawy: może nie Inter City, ale za to dużo taniej. W przyszłości ma on być, obok leżącego obok Placu Powstańców Wielkopolskich, częścią północnego węzła komunikacyjnego: obsługując linie szybkiej kolei miejskiej, tzw. S-Bahna.
Przy czym ostatnio ogłoszono, że w ciągu najbliższych kilku lat nie ma na nią co liczyć.
Poczekalnia dla klientów PKS.
Pod frontową bramą bramą budynku znajduje się dworzec autobusowy. Wbrew pozorom obsługuje on całkiem sporo połączeń. Kiedyś nawet sam z niego korzystałem, ale to było naprawdę dawno temu.
No, ale wracając do kolei: jeżeli zaopatrzymy się wcześniej w zatyczki do nosa, możemy spróbować wejść na perony sekretnym tunelem.
Wejście/wyjście od zewnątrz.
Wejście/wyjście od wewnątrz.
Perony odwiedzić warto: zachęcają do tego bynajmniej nie stali mieszkańcy ani zapachy, lecz widoki. Piękny, wrocławski nasyp kolejowy:
Widok w dal…
…widok w bliż.
Na dzień dzisiejszy losy dworca nie są przesądzone: od kilku lat mówi się o jego wielkiej przebudowie. Remontowi mają być poddane perony, budynek razem z elewacją, ma powstań podziemne połączenie z galerią handlową wybudowaną między Węzłem KM, a torowiskiem: w miejscu, w którym dzisiaj znajduje się parking. Niestety, mimo trwającej rewitalizacji dzielnicy, wielkie pomysły zaczynają odpływać do krainy „niedasizmu”. Ostatnio pojawiła się plotka według której wyremontowane mają być perony i wnętrze, bez elewacji. Uroczo. Póki co cieszmy się wizualizacjami, które jak zwykle są we Wrocławiu bardzo profesjonalne i optymistyczne.

Zdjęcia autorstwa Anny Wanny.

WUWA 2: Nowy Świat


Wrocław jest miastem tajemnic. Przechadzając się po mieście można odkryć różne, często nieoczekiwane,  zabytki. Wbrew temu co mówią przewodniki, ciekawe budowle nie kończą się na linii Mostu Grunwaldzkiego: wystarczy wymienić nasz Manhattan, czy też osiedle WUWA. Nie będziemy dzisiaj się w nie zagłębiać, wprost przeciwnie: udamy się ze wschodu na zachód. Do miejsca gdzie nowe łączy się ze starym. Placu budowy, na którym stanie osiedle WUWA 2.
WUWA, tytułem wstępu, powstała w 1929 roku. Jest ona owocem wystawy Wohnungs-und  Werkraumausstellung, której celem było stworzenie nowoczesnego osiedla, będącego dobrym miejscem zarówno do mieszkania, jak i do pracy. Nie będziemy wdawać się w tym miejscu w szczegóły: krótko mówiąc, miało być to idealne miejsce dla życia. Dzisiaj, po ponad osiemdziesięciu latach, Wrocław chce odtworzyć tamto wydarzenie tworząc nowe osiedle dla ludzi, nie dla statystyk.

Uroczy screen made in TVP.

Za budowę odpowiadać ma ok. 40 najlepszych architektów z Dolnego Śląska. Mimo że mają one być finansowane przez prywatnych deweloperów (miasto podobno ma zająć się tylko podłączeniem mediów), projekt gwarantuje pełną przejrzystość: media i Wrocławianie mają mieć stały dostęp do budowy. Mam nadzieję, że tak faktycznie się stanie, bo dotychczasowe doświadczenia Wrocławskiego Ratusza z konsultacjami społecznymi nie są zbyt dobre. Samo osiedle powstać ma na terenach pierwotnie przeznaczonych na wystawę Expo: między AOW, a rzeką Ługowiną: wzdłuż ul. Kosmonautów. Lokalizacja jest moim zdaniem fantastyczna: istniejąca sieć tramwajowa skomunikuje osiedle z centrum, o zaletach przebiegającej obok autostrady już nie wspominając. Dodatkowo wpisuje się to doskonale w plan utworzenia nowego centrum w okolicy Stadionu Miejskiego. Jest tyle plusów, że aż ciężko w to uwierzyć.

Tyle o aspekcie praktycznym, teraz czas na ideologie: tu również jest ciekawie. Nowe osiedle ma zerwac z tradycją budowania „byleby było”: najtańsze materiały, mieszkania małe, brak jakiejkolwiek infrastruktury. Zaprojektowane ma być jako współczesna urbanistyczna mekka; miejsce gdzie będzie można mieszkać i żyć na europejskim poziomie, gdzie używane są najnowsze, najlepsze jakościowo technologie (łączenie z tymi proekologicznymi), nie będące równocześnie enklawą dla najbogatszych. Oprócz tego ma to być wizytówka Wrocławia jako Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Plusów jest niesamowicie dużo, aż ciężko je wszystkie wyliczyć. Trzeba tylko trzymać kciuki, żeby chociaż połowa z planów została zrealizowana; nie jak w projekcie Tramwaju Plus. Na szczęście rozpisany jest ścisły harmonogram, wedle którego możemy i powinniśmy, jako mieszkańcy, kontrolować prace. Póki co nie zatracajmy się w pesymistycznym myśleniu: cieszmy się wspaniałymi planami. Do tematu dokładniej wrócimy, gdy powstaną pierwsze budynki. Możecie być pewni, że KK szybko Was o tym poinformują 🙂

Street Art, czyli co mówi ulica


W dzisiejszych czasach sztuka coraz rzadziej czeka cierpliwie w galeriach, aż ludzie przyjdą ją zobaczyć. Zdecydowanie częściej wychodzi na ulicę i tam na nich poluje. Nie wszyscy chodzą jednak tymi samymi ścieżkami: dlatego sztuka idzie dalej.Wkrada się w symbole naszej cywilizacji, atakuje jej przybytki. Nas również nie ominął ten kulturalny wirus: Mam zaszczyt przedstawić Wam subiektywny wyciąg z listy 106 najlepszych dzieł artystów ulicy roku 2011. Zapraszam.



Na początek słynny Banksy. Chodzą plotki, że chce stworzyć coś na wrocławskim śródmieściu.
 Oby te plotki się potwierdziły. 


Brzydota bywa piękna, nieprawdaż?


Uwielbiam nawiązania do kultury popularnej.


Jak wyżej. 


Nie wiem jak Wy, ale ja chciałbym mieszkać w takim budynku. Myślę, 
że gdyby zobaczył to L.U.C.  zapiałby pewnie z zachwytu. 


Miniaturyzacja osiąga całkiem dobre wyniki…


…tak jak poczucie humoru klasy średniej.


A oto przykład na to, że najważniejszy jest pomysł.


Nie brakuje również akcentów społecznych. 


Huśtawki są modne w tym sezonie.


‚Sztuka Wysoka’ żyje i ma się dobrze…


…podobnie jak dziecko, które tkwi w każdym z nas.


„Perfekcyjna autoironia”


Jaka cywilizacja, taka Terakotowa Armia. 


Na koniec mój ulubiony. Matką sztuki jest ulica, ojcem przypadek. 

Dzieci Prezydenta Dutkiewicza: Wrocławskie Nowości


Druga kadencja Rafała Dutkiewicza, prezydenta Wrocławia, przyniesie nam konkretne pomniki jego rządów (nie, nie ma tu ironii). Nie wszystkie opisane tu budowle są bezpośrednio działem jego starań: niektóre już powstały, niektóre ukończone zostaną długo po jego rządach. Jednak większość wpisuje się w charakterystyczny ostatnio dla Wrocławia nurt tworzenia nowej, architektonicznej tożsamości miasta. Zapraszam więc na krótką podróż przez nowe symbole „Miasta Spotkań”. 
Stadion Miejski

Zdjęcie z bloga o Euro 2012.
Nie może być Euro bez stadionów. Ten nasz mieści ponad 40 000 ludzi i, o czym warto pamiętać, w dalszym ciągu nie jest skończony. Nie jest może tak duży, jak Stadion Narodowy, rozpoznawalny jak PGE Arena w Gdańsku:  rośnie na nim nawet trawa, w przeciwieństwie do nowej Poznańskiej chluby. Ma za to inny atut, którego nie mają inne areny: jest zarządzany przez międzynarodową firmę, wyspecjalizowaną w obsłudze tego typu obiektów. To właśnie dzięki jej wsparciu na stadionie odbył się koncert George’a Michaela czy pokaz Monster Trucków. Dziękujemy i liczymy na więcej: niech się dzieje! Żeby zrobiło się jeszcze przyjemniej warto wspomnieć, że budynek jest bardzo dobrze oceniany jako projekt: dużo schodów i pomieszczeń socjalnych (toalety) gwarantuje bezproblemowy, a przede wszystkim bezpieczny przepływ widzów.

Sky Tower

Zdjęcie TuWrocław

Warszawa jako dar od swojego dobroczyńcy, ZSRR, dostała Pałac Kultury. Wrocław docenił Ryszard Czarnecki wybierając go na lokalizację swojego najwyższego dzieła: w taki oto sposób na miejscu rozebranego Poltegoru stanął Sky Tower; najwyższy budynek mieszkalny w Polsce. Składa się on z trzech połączonych budynków: podestu, na którym znajdzie się galeria handlowa, żagla (tam znajdą się apartamenty oraz biura) i wieży: najbardziej luksusowej, również goszczącej przestrzenie biurowe i apartamenty. Mimo że znacznie zmniejszona (mierzy 205,8 m zamiast pierwotnie planowanych 258 m), nadal robi ogromne wrażenie, a widać ją prawie z całego miasta. Kompleks w całości ma zostać otwarty do końca 2012 roku. Ciekawostką jest fakt, że mieszkanie w Sky Tower kupił już podobno Bruce Willis: będzie on mógł jadać na śniadania Cheeseburgery, ponieważ w galerii handlowej na pewno znajdzie się McDonald’s.






Wrocław ‚NOWY’ Główny

Wizualizacja dworca po remoncie z oficjalnej strony.

Dworzec kolejowy to jeden z pokaźniejszych wrocławskich zabytków. Zbudowany w 1857 roku był klasycznym przykładem neogotyku: o ile we współczesnych Niemczech można spotkać tego typu budowle (choć nie wszystkie tak okazałe), w Polsce jest to ewenement. Na terenie budynku znajduje się (a właściwie znajdować się będzie po remoncie) komenda policji, pasaż handlowy i kino, którego historię poznacie zapewne w jednym z odcinków serii o starych kinach autorstwa Carmen. Zastanawialiście się kiedyś, czemu w głównym hallu na środku jest obniżenie terenu? Ano dlatego, że jest to pozostałość po peronie, który kiedyś tam właśnie się znajdował.

Narodowe Forum Muzyki

Wizualka z MMWrocław

Budowane przez niesławny Mostostal Warszawa Narodowe Forum Muzyki to kolejny, po Stadionie Miejskim, prezent dla melomanów. Mimo początkowej obsuwy w czasie (ach, Ci archeolodzy) praca na budowie wre. Powstać ma główna sala koncertowa na 1800 osób, trzy sale kameralne oraz przeogromny parking, który ma pomóc Nowemu Targowi w obsłudze zmotoryzowanych Wrocławian i turystów. Sala koncertowa ma być odizolowana akustycznie od źródeł hałasów i drgań zewnętrznych, dzięki czemu doznania muzyczne będą jeszcze większe i pełniejsze. Największym beneficjentem nowej budowli będzie chyba festiwal Wratislavia Cantans. Podniesie to jego rangę i być może pozwoli zaprosić jeszcze lepszych artystów. Całość zakończona ma być przed lipcem 2013.

Most Rędziński

Rędziński. Foto z dziwnej strony.
Kluczowy punkt Autostradowej Obwodnicy Wrocławia, od tak wielu lat upragnionej przez jego mieszkańców. Pylon wysoki na 122 metry (najwyższa konstrukcja w Polsce) podtrzymuje przeprawę o długości 612 m. Ciekawą historią był konkurs, w którym mieszkańcy miasta rozstrzygali jak nazwana zostanie nowa przeprawa: formułowane wtedy pytanie można krótko określić jako „Czy chcesz, żeby Most Rędziński nazwany został Mostem Rędzińskim?”. Oczywiście, zdarzały się też inne propozycje, jak np. Most Saurona (trudno zaprzeczyć, oko pasowałoby tam idealnie!), ale wybór był pewny. I tak oto Wrocław zyskał kolejny piękny most do kolekcji, uzyskując tym samym wytchnienie dla zatłoczonego centrum.

A na koniec, notka od „szefa”: dzisiaj KK dostały od Was wspaniały prezent. W nocy całkowita liczba wyświetleń strony przekroczyła 10 000. Wiem, że nie jest to oszałamiający wynik, ale biorąc pod uwagę fakt, iż istniejemy mniej więcej półtora miesiąca jest to jednak pewien powód do dumy. Mam nadzieję, że podobają Wam się nasze teksty i że będziecie trwać z nami dłużej, aż wspólnie będziemy świętować 10 000 000 wyświetleń. A póki co życzę Wam spokojnych, rodzinnych świąt. Chociaż w chwili gdy to czytacie macie już pewnie pełne brzuchy i zachwycacie się swoimi prezentami. Tak czy siak: WESOŁYCH!