Elektro Szpiedzy donoszą: Mleczarnia


Mleczarnia, Włodkowica 5
Mleczarnia, to jedna z tych knajpek, o których ciężko coś jednoznacznie powiedzieć. Zbliżając się do niej, widzimy starą, powoli niszczejącą kamienicę ( co poniektórzy uznali by jej stan za optymalny ). Jednak stawiając pierwsze kroki po starym podeście zaczynamy odczuwać ciepło, którym jesteśmy do końca pobytu obdarzeni. Zarówno oświetlenie, które nigdy nie daje zbyt jaskrawego światła, jak i wystrój o stonowanych, lecz ciepłych barwach daje poczucie komfortu i odprężenia. Osobiście kojarzy mi się ze starym domem z cegły.



Bywa tutaj tłoczno, szczególnie wieczorami. Warto zatem zarezerwować miejsce, jeśli zamierzamy wybrać się w szerszym gronie. Mleczarnia posiada piwnice, która jest w pełni zaadaptowana na potrzeby lokalu, można tam (i jedynie tam) również palić. Znajdziemy w niej większe stoliki, mocniejsze nagłośnienie… I częste pustki, ponieważ piwnica nie cieszy się zbyt dużym powodzeniem ze względu na częściową utratę klimatu sali głównej. W piwnicy nie można płacić kartą!





Menu Mleczarni jest wyjątkowo bogate, nie bez powodu zwie się klubokawiarnią. Znajdziemy w niej zarówno szerokie spektrum pozycji śniadaniowych, obiadowych jak i kolacyjnych. Spora ilość przystawek dopełnia propozycje. Również standardowy wybór alkoholi, brakuje mi jedynie karty winnego napitku. Kawy, herbaty, czekolady na gorąco również nie mogło zabraknąć, nikt (oprócz koneserów) nie powinien narzekać na wybór ich przygotowania. 





Klubokawiarnia od początku słynęła z ciekawej i dość niekonwencjonalnej sceny artystycznej. Obecnie niektórzy zaznaczają, że słowo „niekonwencjonalnej” jest już mocno zużyte, jednak wciąż możemy tu znaleźć prelekcje i występy artystów, którzy zadziwiają swoją pasją. Tak więc zarówno posłuchamy o Nowej Zelandii i jej zwyczajach (pozdrawiam Szuwara) jak i poznamy filmotekę chorwacką.

Mleczarnia jest miejscem godnym polecenia, szczególnie w ramach miłych i ciepłych wyjść wieczornych we dwoje. Jednak również większe grupy będą się w niej świetnie bawić.

Elektryczni ponownie: Włodkowica 21


Dzisiaj trochę bardziej na luzie, mamy wolne. 😉


Dzisiaj o Włodkowica 21, knajpy dzięki której wszystko się stało, a co się nie miało stać, pozostało między nami. Poważnie, ta knajpa to nasza mekka, dzięki niej poznaliśmy wielu wspaniałych ludzi, przeżyliśmy wiele świetnych historii, jak i parę takich, o których lepiej się nie chwalić. (what happens in 21, stays in 21 – przyp. Wierszuń ) Gdybyśmy mieli parę lat więcej, prawdopodobnie dołożylibyśmy do tego historię o zaręczynach, rozwodach i atakach eks, ale na szczęście takich problemów nie mamy. Wracając jednakże do meritum…

To zdjęcie świetnie oddaje sens Włodkowica 21.

Wchodząc do lokalu, napotykamy przyciemnioną salę dla niepalących, stare kanapy i łóżko. Do tego drewniane, równie stare krzesła i nowoczesne stołki barowe. Włodkowica 21 to pastisz, synergia (?) staroci wprost z antykwariatu z XXI wiekiem. Wszystko to sprawia, że powstaje przyjemny, ciepły klimat, idealny na pogaduchy i wypady na piwo. Warto tutaj zaznaczyć, że prawie zawsze bywa tam tłoczno, a więc i dość głośno. Latem warto wyjść na ogródek. Muszę z przykrością dodać, że muzyka może was nie przekonać, leci zarówno rock, pop, jazz… Słowem papka.




























 2. Menu


Są alkohole wysokoprocentowe, jest zarówno żywiecki porter jak i lager lane z beczki. Możemy również zamówić kawę, herbatę czy zjeść kawałek ciasta. Słowem standard, nic nadzwyczajnego. Jednak nie w  szerokim menu tkwi popularność Włodkowica, a w dobrej atmosferze. ( Sprawiedliwie trzeba dodać, że mają bardzo kiepskie i drogie tosty. )


3. Obsługa, wydarzenia kulturalne

Przeszukując informacje o Włodkowica nie znalazłem jakiegokolwiek konkretnego negatywnego komentarza o obsłudze lokalu. Sam wielokrotnie miałem z nią do czynienia i zawsze wzorowo się wywiązywali ze swojej roli. Co dwa tygodnie są organizowane wieczory poświęcone konkretnemu autorowi. W dodatku co miesiąc – dwa organizowane są spotkania z kabaretami. Zdarzają się także koncerty młodych zespołów, także warto zaglądać na stronę: http://www.wlodkowica21.pl/.
Podsumowując, jeśli chcecie się napić we własnym towarzystwie, będziecie prawdopodobnie zachwyceni. Jednak nie wybierajcie się tam po 18-tej by poczytać książkę. 😉

I coś od autorów, zbiory własne… 



Elektro Szpiedzy – Tajne Komplety


Rozpoczynamy nowy cykl, tym razem poświęcony wszelakim lokalom, w którym można w spokoju i miłej atmosferze porozmawiać na tematy wszelakie, o ile są powiązane z kulturą. 😉 Będziemy pisać zarówno o lokalach dużych jak i małych, ponieważ stawiamy nacisk na klimat, a więc i wystrój, muzykę, menu.
Tajne Komplety, to (wraz z niedawno otwartą księgarnią – Nieme Kino) nowatorska próba wniesienia pojęcia księgarni na piedestał miejsca spotkań towarzyskich. Założeniem jej twórców jest możliwość scalenia nudnej i cichej księgarni z klimatem knajpek literackich, tak popularnych w XX-leciu międzywojennego.

Znajduje się ona w Przejściu Garncarskim, w samym sercu Wrocławia, Rynku. Założona z inicjatywy Fundacji Na Rzecz Kultury i Edukacji im. Tymoteusza Karpowicza, jest również księgarnią partnerską Dolnośląskiej Szkoły Wyższej we Wrocławiu. Księgarnia posiada obszerny ( ponad 70 000) katalog książek, ponadto nowości są w większości dostępne od zaraz, na miejscu. Księgarnia posiada przestronne wnętrze i sporą ilość miejsc siedzących. Obszerniejszy widok można uzyskać, wchodząc na stronę TK. Możemy również zamówić jedną z dziesięciu rodzajów herbaty, czy espresso podczas bardziej ponurych dni. W lokalu panuje bardzo przyjemna, ciepła atmosfera, obsługa jest nienaganna i bardzo życzliwa. Ceny również nie są zbyt wygórowane, dla przykładu za dzbanek wybranej przez nas herbaty zapłacimy siedem złotych. Po dalsze informacje na temat menu zapraszam na stronę powyżej. Ciepła, ambientowa i alternatywna muzyka sprawia, że mamy ochotę odpocząć od wielkomiejskiego szumu. I według mnie, świetnie się w tym TK odnajdują. Organizowane w niej są również spotkania z autorami, wieczorki poetyckie, itp. I znów odsyłam na stronę księgarni, gdzie można zapoznać się z najnowszymi zapowiedziami.
Mamy również mały bonus, krótki wywiad, w którym osoba trzecia (Chciałbym w tym miejscu pozdrowić Piotrka za miłą rozmowę) recenzuje Tajne Komplety. Kursywą wtrącenia autorskie, pełen wywiad podamy niedługo w wersji audio.
Tajne Komplety, to miejsce w którym można się zrelaksować, bywam tutaj raz na tydzień, czasem częściej. Jest to miejsce, w który można przeczytać książkę lub zobaczyć nowy komiks i posiada specyficzną atmosferę, dzięki czemu tutaj zawsze przyjemnie się siedzi. Książki, które tutaj (mówimy naturalnie o TK)  się znajdują są niezwykłe, ponieważ tylko około 20% możemy trafić w Empiku (Np. Umberto Eco). Ceny książek są naprawdę przystępne. Warto tutaj przyjść, można znaleźć inspiracje do tworzenia, nie na zasadzie wyciągania kontekstu z książki, lecz swobodnej idei, samo czytanie i przebywanie jest  inspirujące. Tutaj także znajdziemy słynny Wostok (Ciekaw co to jest? Przyjdź i zobacz!), który oddaje ducha Księgarni, alternatywnej i interesującej samej z siebie.
  PS: W poniedziałki możecie również nas spotkać w TK… Zapraszamy! 😉