Obligacja Kulturalna jest OK!


Jeśli wierzyć ekonomistom, 2012 rok będzie dla nas rokiem trudnym. Do Polski dotrze zły i niedobry kryzys, wykradając z naszych portfelów ostatnie złotówki. Te zatrważające prognozy nasuwają klasyczne już dzisiaj pytanie: Jak żyć? My, z racji umiejscowienia Kronik w Bloggerowej bazie danych zapytamy inaczej: jak żyć kulturalnie?
Obligacja Kulturalna to program Miejskiej Biblioteki Publicznej we Wrocławiu. Aby do niego dołączyć należy zabrać swoją kartę biblioteczną (jeżeli się jej nie posiada  można wyrobić ją w każdej miejskiej bibliotece, koszt to 10 zł.) do najbliższej filii i poprosić o naklejkę – wszystko za darmo. Co dostajemy w zamian? Całą masę zniżek. Przykładowo: rachunek w Pizzy Hut zostanie obniżony o 10%, taki sam rabat powita nas w kawiarni Literatka.  Wejście do Muzeum Architektury czy też Opery niezależnie od wieku płatne będzie jak za bilet ulgowy, a jeżeli zapragniemy nowych wyzwań fizycznych, w Adrenalina Park zapłacimy 15% mniej (pod warunkiem że wybierzemy się w dzień pracujący). Oferta jest bardzo szeroka i stale rozwijana: pozostałych partnerów oraz nowości możemy śledzić na tej stronie
Jak wygląda praktyka? Oczywiście nie da się zaoszczędzić z marszu ogromnych kwot, jednak można być pewnym że kilka złotych w miesiącu pozostanie w naszym portfelu. Osobiście jestem bardzo zawiedziony, bo do tej pory nie udało mi się wstrzelić w zniżkę obowiązującą w Teatrze Współczesnym: zamiast 24 zł bilet ulgowy kosztuje 17, co jest sporą różnicą. Niestety, oferta ta obejmuje tylko wybrane przedstawienia, a jeśli wierzyć Pani z teatralnego okienka liczba miejsc również jest ograniczona. Według wskazanej wyżej strony, podobny system obowiązuje w Teatrze Polskim. 
Jak mówi stara polska mądrość ludowa, grosz do grosza, a zbierze się milion. Dlatego warto czasem zainwestować chwilę, aby potem czerpać korzyści. Zwłaszcza jeżeli chodzi o kulturę, na którą zawsze brakuje pieniędzy.
Reklamy

O niemieckiej typografii słów kilka…




Właściwie to przesadziłam z tym tytułem, ponieważ my się zajmiemy odmianą pisaną pisma neogotyckiego w Niemczech. Pełna nazwa Kurrenty brzmi Schreibschrift, bądź Kurrentschrift i bardzo miło się wymawia, nieprawdaż?

Trochę historii: Od XV do XIX wieku zaczęto używać tzw. Kanzleischrifta. Było to pismo służące do pisania oficjalnych papierów i dokumentów. Pochodziło w dużej mierze od łacińskiego pisma, lecz miało więcej zawijasów i podobnych „upiększaczy”.

W trakcie, gdy urzędnicy pisali sobie Kanzleiem, około XVIII wieku pojawił się Kurrentschrift, który został pismem użytkowym w Niemczech, za to w Austrii służył do pisania oficjalnych protokołów i papierów. Ja, osobiście, zostałam szybko urzeczona pięknem tejże czcionki, więc szybko nauczyłam się nią pisać. Pod koniec artykułu znajdziecie trochę mojej twórczości, a na razie wróćmy do tematu.

Pewien Prusak, a mianowicie Ludwig Sütterlin w 1911 wymyślił bardzo podobną czcionkę, która przedostała się do szkół. Sütterlinschrift bardzo spodobał się ludziom, gdyż był prostszy do nauczenia się i pisania. W 1941 roku, Martin Bormann wydał dekret zakazujący używania niemieckich czcionek i od 1-szego września w szkołach zaczęto uczyć dzieci normalnego łacińskiego pisma.

Było również kilka odmian Kurrenty czyli na przykład Deutsche Volksschrift oraz Offenbacher Schrift.

Jak wygląda Kurrenta?

Kroniki Kulturalne. Czas się odchamić. O niemieckiej typografii słów kilka.

Część zawijasów przetrwała, ale reszta z typowego łacińskiego krągłego kroju ewoluowała w formę bardziej ostrą. Jednakże nadal możliwe do wychwycenia są podobieństwa kurrenty do łaciny – gdyby tak spojrzeć na litery w książce do nauki tego pisma, przeciętny Nowak (bądź Müller) powiedziałby: „No ale co się w tym zmieniło? Wszystko wygląda podobnie” – takie są niestety tylko pozory, gdyż po napisaniu całego zdania odczytanie przez osoby niezorientowane jest niemożliwe. Przeżyłam to na własnej skórze, szerząc u znajomych moje zainteresowanie Kurrentem.

Dzisiaj niestety mało osób posługuje się tym pismem, jedynie fascynaci – czyli dla przykładu ja, oraz starsi ludzie urodzeni około 1930 roku, którzy pamiętają jeszcze jak pisze się Kurrentą.